Każdy biznes ma dwa oblicza. Z jednej strony radość tworzenia, entuzjazm, niecierpliwość kiedy czekamy na pierwsze rezultaty naszych działań. Z drugiej strony uciążliwe procedury, wymogi prawne, problemy z budżetem, kontrahentami.
Na swój użytek nazwałem to kiedyś Panem Radosnym i Panem Smutnym.
Pan Radosny ma wciąż nowe pomysły, mnóstwo zapału, chce natychmiast przystępować do działania, cieszy się wszystkim co nowe, lepsze i skuteczniejsze. Pan Smutny mówi: zaraz zaraz… a czy na pewno to ma sens? Czy to się opłaci? A jak to wygląda podatkowo? A czy nie ma tu zbyt dużego ryzyka? Czy na pewno damy radę?
Trzeba jasno powiedzieć: żaden biznes nie rozwinie się bez Pana Radosnego! Entuzjazm, optymizm i radość tworzenia są tym co twórczych ludzi skłania do wysiłku i działania. Z drugiej jednak strony – nie słuchając Pana Smutnego ryzykujemy że nasze działania spotka smutny koniec. Trzeba znaleźć i dla niego właściwe miejsce w naszym biznesie.
Im mniej skomplikowana działalność, tym mniejsze znaczenie ma Pan Smutny. Gdy np. jednoosobowo zajmujemy się pisaniem i sprzedażą informacji w Internecie – daje o sobie znać przypominając o terminach składania różnych deklaracji, płatnościach zobowiązań, czasem zwróci uwagę na kwestie np. praw autorskich.
Bardziej złożona działalność niesie za sobą różne relacje z kontrahentami, różne warunki umów, stosuje się do niej więcej różnorodnych przepisów – a tu nasze Państwo dba żeby dostarczyć nam solidnej porcji emocji. W końcu fakt, ze Polska w rozmaitych rankingach wolności gospodarczej, przejrzystości systemu prawnego i podatkowego itp. sąsiaduje z takimi krajami jak Nigeria czy Gabon do czegoś zobowiązuje. No i tu Pan Smutny ma zdecydowanie więcej do powiedzenia. I warto posłuchać co ma do powiedzenia, bo to nas może uratować przed poważnymi kłopotami.
Piszę „może”, bo oczywiście nie ma pewności że nas takie kłopoty akurat spotkają. Jest wiele firm prowadzonych z zadziwiającą beztroską, którym nic się nie dzieje.
Tyle że nie mamy gwarancji ze nam też się tak uda. Za to przykłady przykrych konsekwencji zaniedbań pokazują że nie warto aż tak ryzykować. Oczywiście każdy dokonuje takich wyborów na swój własny rachunek, ale często nie zdajemy sobie do końca sprawy ze skali ryzyka.
W sieci jest mnóstwo informacji i porad Pana Radosnego: jak skutecznie sprzedawać, jak rozbudowywać bazę klientów i ich przy sobie utrzymywać, jak budować skuteczne struktury sprzedaży… Mało zaś pisze się o tym, o co warto zadbać żeby cały nasz wysiłek nie poszedł na marne. Moim pisaniem postaram się tę lukę stopniowo wypełniać.
Będzie trochę historii z morałem. Tym różnią się od bajek, ze zdarzyły się prawdziwym ludziom i firmom. Pokazują zaś różne odcienie naszych polskich realiów biznesowych. I można z nich wyciągać różne wnioski dla siebie.
Pozdrawiam
JJ